<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="O trzech świadectwach">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="4">
<date="1951-04-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Byłem nauczycielem społecznym, uczyłem na Kursie Analfabetów w Gogolewku, pow. Słupsk. Z liczby 27-u analfabetów egzamin końcowy zdało 14-tu. Pozostali prawie, że nie uczęszczali na lekcje i siłą rzeczy egzaminu nie zdali. Zaczęliśmy dla nich drugi kurs. Pełnomocnik do Walki z Analfabetyzmem w gminie Zupawa ob. J. B. (nazwisko znane redakcji) podał mi liczbę 14-tu analfabetów. Spośród nich tylko trzech nie opuszczało lekcji. Ale nie o tym chcę pisać. Pod koniec stycznia br. ob. J. B. podaje mi trzy świadectwa z ukończenia kursu „A" (to znaczy kursu pierwszego) podpisane przez Komisję i przez Inspektorat, że ci trzej zdali egzaminy. Przez 9 miesięcy na kursie z tych trzech obywateli nie był żaden i w ogóle unikali spotkania ze mną. I ja mam podpisać takie świadectwo? Odmówiłem. Po paru dniach ob. J. B. oświadczył mi, iż muszę przyjąć ten egzamin za prawomocny. Postanowiłem więc zrezygnować z dalszego prowadzenia kursu i zawiadomiłem o tym Powiatowego Pełnomocnika do Walki z Analfabetyzmem. Wezwano mnie do Słupska. Tam otrzymałem polecenie dalszego prowadzenia kursu i drugie polecenie: podpisać owe trzy świadectwa i oddać je komu należy. Zażądałem polecenia na piśmie — odmówiono. Jan Sawicki Gogolewko, pow Słupsk. Gdyby Gminny Pełnomocnik do Walki z Analfabetyzmem włożył tyle wysiłku, aby przekonać owych trzech obywateli, że należy uczyć się i uczęszczać na kurs, ile włożył go w sprawę uzyskania świadectw dla analfabetów można by go postawić jako wzór dla innych. Niestety ob. J. B. uważa widocznie, że po to Rząd wydaje takie sumy na nauczanie analfabetów, by ci mieli świadectwa i dalej nie umieli czytać i pisać. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
